Siedziałam sobie spokojnie przed telewizorem oglądając CSI kryminalne zagadki Miami. Gdy zbliżał się już koniec serialu usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Pewnie Emily spóźniła się do domu... Spojrzałam w stronę wejścia do domu i przeraziłam się... To był mój ojciec... już ostro pijany. Wstałam i ruszyłam do łazienki
- Stój gówniaro. podejdź tu.- Zrobiłam szybko co kazał by go nie zdenerwować - Klękaj i rób co do ciebie należy.
Powoli rozpięłam jego rozporek i zsunęłam do kostek jego spodnie. Przed twarzą miałam jego bokserki. Łzy spływały po moich policzkach strugami... nagle usłyszałam pukanie. Pchnęłam mocno ojca do tyłu, szybkim ruchem zabrałam z kanapy torebkę i wyleciałam przez frontowe drzwi. Stał w nich Simon, ale pobiegłam dalej. Cały czas płacząc pobiegłam w swoje ulubione miejsce nad rzeką.
Wyciągnęłam z torebki słuchawki i telefon i położyłam się na trawie blisko rzeki. Włożyłam słuchawki do uszu i odtworzyłam muzykę. Usłyszałam delikatne brzmienie, mojego ukochanego boysbandu One Direction, ,,Story of my life''. Powoli nuciłam pod nosem i spoglądałam w niebo. Poczułam drżenie ziemi więc wstałam i zaczęłam się rozglądać. W moją stronę biegł śliczny koń. Zatrzymał się przede mną, więc wstałam i pogłaskałam go. Był taki idealny... Zawsze chciałam mieć konia, a on był jak z bajki. Znowu siadłam na trawę i spoglądałam z boku jak koń się oddala.
- Co się stało?
- Nie słyszałam jak szedłeś. Nic... tylko... nic
- Ann... powiedz mi o co chodzi...
- Nie twoja sprawa - Wstałam i odeszłam troszkę w drugą stronę - Nie chcę o tym rozmawiać...
- Wiesz że mi możesz powiedzieć o wszystkim...
- Tak wiem! Ale o tym nie powiem nikomu! Rozumiesz?! Odwal się kurwa ode mnie! Chcę zostać sama!
- Ale...
- Spierdalaj!
Chciał coś jeszcze powiedzieć, ale zamknął buzie, a samotna łza spłynęła po jego policzku. Szybko ją starł i ruszył do domu. I straciłam właśnie osobę na której mi zależy... fajnie. Nie mam zamiaru wracać jeszcze do domu.. Posiedzę jeszcze kilka godzin i wrócę bo będzie już spał... Chyba...
Siedziałam tak jeszcze do 23:18 mimo deszczu który zmoczył mnie do suchej nitki. Było zimno, ciemno i wilgotno, ale mimo tego nie chciałam wracać do tego pojebanego domu. Ale coś musiałam ze sobą zrobić. Wstałam i ruszyłam do parku.
Lampy oświetlały ciemne zakamarki parku i placu zabaw. Podeszłam do najbliższej huśtawki i usiadłam na niej. Bujałam się w przód i tył nie zdając sobie sprawy że na sąsiedniej huśtawce ktoś siedzi i przygląda mi się. Gdy usłyszałam jak ktoś głośno wypuszcza powietrze przestraszyłam się i szybko spojrzałam w stronę wydanego dźwięku. Obok mnie siedziała śliczna blondynka, miała na oko 15 lat. Co ona tu robiła sama w parku? Nie wygląda jak by miała problemy w rodzinie by nie wracać do domu po nocach...
- Coś się stało? - spytałam nie spuszczając z niej wzroku
- Nie nic. Co dzień po 23:00 przychodzę do tego parku i trenuję taniec. Lubię to miejsce o tej godzinie. Jest śliczne i żadnych wścibskich oczu spoglądających na ciebie. Ale co ty tu robisz?
-Uhg... nie ważne...
- Mimo że jesteśmy sobie obcymi osobami możesz mi o wszystkim powiedzieć...
I wtedy stało się... opowiedziałam jej o wszystkim co dzieje się w mojej rodzinie. O jebniętym ojcu, o bezuczuciowym bracie i swojej siostrze. Ulżyło mi trochę, nigdy nie miałam komu się wygadać i to... pomogło mi... Ale mimo tego nie zabrakło wielu łez
- Już nie płacz... Ja mieszkam z siostrą mojej matki... głupia suka. Po śmierci moich rodziców, którzy zginęli w górach przez burzę śnieżną, nie miał kto się mną zaopiekować. Ona nie daje mi na jedzenie, muszę sama zarabiać i jeszcze chodzić do szkoły. Często wagaruję, bo mam młodszą siostrę i muszę też zarabiać na jedzenie na nią. Moja siostrzyczka ma dopiero 7 lat więc chcę by miała jak najlepiej.
Nie chcę by jej czegoś zabrakło, zawsze kupuję jej to na co ma zachciankę...
- Chciałabym ci pomóc...mogę ci pożyczyć kasę jak chcesz, zarabiam 700 zł miesięcznie, a i tak zawsze mi zostaje połowa tego gdyż nigdy jej nie wydaję. Jak chcesz mogę dawać ci miesięcznie połowę z tego.
- Nie. Nie chcę łaski od innych. Chcę pokazać innym że jestem twarda i dam sobie sama radę.
- Dziewczyno ty musisz chodzić do szkoły! Jak nie będziesz się uczyć nie będziesz mieć wykształcenia na przyszłość i będziesz zarabiać ciągle tylko takie małe sumy na siebie i swoja siostrę.
- No dobrze, ale kiedyś ci to oddam...
Siedziałyśmy i gadałyśmy do 3 rano. Ale muszę się jeszcze przyszykować do szkoły. Pożegnałam się z nową znajomą i ruszyłam w stronę domu. Zapomniał że się nie przedstawiłam
- Jestem Annabell! - krzyknęłam
- A ja Polly!
Pomachałam jej na pożegnanie i pobiegłam do domu który znajdował się niedaleko. Było dość ciemno jak na tą godzinę, ale troszkę mnie to pocieszało bo wiedziałam że mój ''kochany'' ojciec śpi.
Gdy byłam przed domem zobaczyłam że ktoś stoi przed moim drzwiami i dobija się do nich. Podeszłam do nieznajomej osoby i poklepałam w plecy. Mężczyzna się odwrócił, a mnie zamurowało...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz