piątek, 26 czerwca 2015

Annabell cz.4

 Wstałam ze swojego siedzenia i podeszłam do chłopaka. Stanęłam przed nim mrożąc wzrok i walnęłam go mocno z otwartej ręką w głowę. Spojrzał na mnie ze strachem i nutką zdziwienia.
- Ała?! Co to miało być? Za co? 
- Wczoraj mnie całowałeś, a dziś nawet ze mną nie usiądziesz?! Nie rozumiem cię. To był jakiś zakład i teraz masz mnie w dupie? Dzięki za takiego przyjaciela! 
 Odwróciłam się i wróciłam na swoje miejsce. A on? Stał na swoim miejscu ze spuszczoną głową. Czyli to wszystko wczoraj było zakładem. Nigdy nie był moim przyjacielem. Czemu akurat wybrał mnie? Myślałam że mogę mu ufać... mówiłam mu o wszystkim.... 

 *W Szkole* 
 Na lekcjach siedziałam sama... Dziś w szkole nie było Clary. Simon cały dzień próbował ze mną pogadać, ale ja mu za każdym razem to uniemożliwiałam. Nie chciałam z nim rozmawiać po tym co mi zrobił... Przez cały dzień męczyło mnie jedno i to samo pytanie ''Czemu on mi to do cholery zrobił?!''. 
 Wyszłam wcześniej ze szkoły. Nie chciałam się męczyć ciągle tą myślą więc uznałam że jak pospaceruję to mi przejdzie... Źle myślałam... Gdy byłam w parku obok i siedziałam na ławce ktoś się do mnie dosiadł... To był mój ''przyjaciel'' jeśli można go tak nazwać... Złapał mnie za rękę i patrzał na mnie dopóki ja się nie odezwałam
- Czego chcesz? - Po moim policzku spłynęła jedna samotna łza
- Chcę ci wszystko wytłumaczyć... To wczoraj... Przepraszam cię Ann... Byłem wczoraj mocno pijany, a ty od dawna mi się podobasz i jakoś miałam na tyle odwagi by cię tylko pocałować... przepraszam... Nigdy nie założyłbym się o wykorzystanie uczuć dziewczyny, a zwłaszcza przyjaciółki.  Kocham cię. Jak głupek. Ale kocham cię na tyle by zrobić dla ciebie wszystko... jeśli chcesz bym cię zostawił w spokoju... zrobię to bo ty tego chcesz... Pogodzę się z twoją decyzją.
 Rzuciłam mu się w ramiona. Wszystko co mi powiedział było takie słodkie. Nie chciałam go wtedy puszczać. Czemu głupia nie chciałam go słuchać? Ale on coś do mnie czuje... a jak mu powiem że nie chcę z nim być zniszczę naszą przyjaźń... Jeśli się mnie o to spyta.. zgodzę się, spróbuję... może poczuję w trakcie coś do niego? 
- Umówisz się ze mną na randkę? 
- Ugh... No dobrze. Kiedy i o której? 
- Nie chcesz już wracać do szkoły? - Kiwnęłam głową na ''nie'' - Jest... 14:37 to może o 16:30? 
- Okej. Gdzie się spotykamy?
-Przyjdę o tej pod twój dom 
- No dobrze. To ja lecę się szykować -  Pocałowałam go w policzek i poleciałam na najwcześniejszy autobus.
 *W domu*
 Szybko otworzyłam drzwi i poleciałam do swojego pokoju. Nikogo nie było w domu więc najlepiej dla mnie. Wbiegłam do swojego pokoju jak piorun i otworzyłam szeroko szafę. W co by się ubrać? Hymm... Wiem! Ubrałam się szybko gdyż miałam już tylko godzinę do przyszykowania się, a miał zamiar zrobić sobie warkocza. Zrobiłam delikatnie, jak zawsze, makijaż i ruszyłam zrobić sobie fryzurę. Gdy byłam już gotowa usiadłam przed telewizorem i czekałam...

czwartek, 25 czerwca 2015

Annabell cz.3

 Szliśmy powoli kierując się w stronę mojego domu. Nikt z nas się nie odzywał. Słychać było szum wiatru, samochody jadące obok i deszcz. Padał ostry deszcz, mocząc nas do suchej nitki. Mimo tego nie przejmowaliśmy się tym. Od deszczu było mi zimno. Szłam trzęsąc się. Kilka metrów od mojego domu Simon zauważył że marznę, więc dał mi swoją kurtkę.
- Weź ją bo się rozchorujesz..- powoli zaczęłam ją z siebie zdejmować.
- Nie. Mi jest gorąco, a ty się cała trzęsiesz.
 Znowu zawiesił na mnie swoją kurtkę i ruszył prosto pod mój dom. Podbiegłam do niego i złapałam za ciepła rękę. 
- Ale masz gorące ręce - zaśmiał się tylko i mocno mnie objął ramieniem. 
 Gdy byliśmy już pod moim domem przytuliłam go mocno i już miałam mu proponować by wszedł do środka, ale coś mi przeszkodziło. Simon pocałował mnie i naparł na mnie swoim ciałem. Odwzajemniłam pocałunek. Oby dwoje byliśmy pod wpływem alkoholu, ale jako jedyna myślałam trzeźwo. Odepchnęłam go od siebie. Brzydzę się mężczyzn którzy chcą robić ze mną takie.. rzeczy... 
Spojrzał na mnie dziwnie i ruszył w swoją stronę. O co mu chodziło? Chciałam za nim biec, ale był za szybki...
 Cicho weszłam do domu, Zdjęłam z siebie mokre buty i kurtkę, ale coś było nie tak... Mój przyjaciel poszedł bez swojej kurtki. Jutro będzie chory, mogę się założyć. Skierowałam się w stronę swojego pokoju na palcach. W salonie leżał mój już pijany ojciec. Spał... na moje cholerne szczęście spał. Poleciałam cicho do mojego pokoju i zamknęłam się na kluczyk. Zaświeciłam światło i przestraszyłam się. Na moim łóżku siedziała moja siostrzyczka cała zapłakana. Kucnęłam przed nią i spojrzałam w czerwone od łez oczy. 
- Emy... co się stało mała?...
- On znowu to zrobił... nie było cię w domu jak wrócił i się wkurwił
- Nie klnij pro...
- Wali mnie to czy klnę czy nie! 
- I nie krzycz... ojciec śpi i niech tak będzie... Uspokój się już i nie płacz... będzie dobrze... 
- Nie kłam... nigdy nie będzie dobrze...
 Przytuliłam ją mocno i położyłam się z nią do łóżka. Okryłam ją i szepnęłam na ucho
- Śpij już... masz we mnie wsparcie zawsze... mimo wszystko. Zapamiętaj to Emy.
  Obudziłam się następnego dnia rano. Dziś jest wtorek, nie wytrzymam tych długich godzin z tymi wstrętnymi uśmiechniętymi mordami. Co jest fajnego w życiu? Z czego oni się cieszą? Emily nie było w moim pokoju więc ubrałam się szybko i umalowałam. Znowu padało, Czyli tak zaczął się te dzień? Fajnie... 
 Gdy byłam już gotowa zbiegłam na dół i zjadłam jabłko którego popiłam wodą. Moje codzienne głodowe śniadanie. Jestem jeszcze bardzo gruba wiec tylko tyle mi się należy. Odchudzam się od kilku miesięcy i straciłam już trochę na wadzę co mnie satysfakcjonuje. Wybiegłam z domu, była spóźniona na autobus. Podbiegłam idealnie pod przystanek gdy drzwi się już zatrzaskiwały. Udało mi się. Zdyszana usiadłam na wolne miejsce, a na następnym przystanku wsiadł Simon. Spojrzał na mnie smutny i ruszył na koniec gdzie nie było miejsca i stanął tam. Czemu nie usiadł koło mnie? 
Nie wiem... ale zaraz się dowiem... 
 

Zwiastun

dziękuję Wiktorii za zrobienie mi zwiastun'u :) mam nadzieję że się spodoba :)