- Ała?! Co to miało być? Za co?
- Wczoraj mnie całowałeś, a dziś nawet ze mną nie usiądziesz?! Nie rozumiem cię. To był jakiś zakład i teraz masz mnie w dupie? Dzięki za takiego przyjaciela!
Odwróciłam się i wróciłam na swoje miejsce. A on? Stał na swoim miejscu ze spuszczoną głową. Czyli to wszystko wczoraj było zakładem. Nigdy nie był moim przyjacielem. Czemu akurat wybrał mnie? Myślałam że mogę mu ufać... mówiłam mu o wszystkim....
*W Szkole*
Na lekcjach siedziałam sama... Dziś w szkole nie było Clary. Simon cały dzień próbował ze mną pogadać, ale ja mu za każdym razem to uniemożliwiałam. Nie chciałam z nim rozmawiać po tym co mi zrobił... Przez cały dzień męczyło mnie jedno i to samo pytanie ''Czemu on mi to do cholery zrobił?!''.
Wyszłam wcześniej ze szkoły. Nie chciałam się męczyć ciągle tą myślą więc uznałam że jak pospaceruję to mi przejdzie... Źle myślałam... Gdy byłam w parku obok i siedziałam na ławce ktoś się do mnie dosiadł... To był mój ''przyjaciel'' jeśli można go tak nazwać... Złapał mnie za rękę i patrzał na mnie dopóki ja się nie odezwałam
- Czego chcesz? - Po moim policzku spłynęła jedna samotna łza
- Chcę ci wszystko wytłumaczyć... To wczoraj... Przepraszam cię Ann... Byłem wczoraj mocno pijany, a ty od dawna mi się podobasz i jakoś miałam na tyle odwagi by cię tylko pocałować... przepraszam... Nigdy nie założyłbym się o wykorzystanie uczuć dziewczyny, a zwłaszcza przyjaciółki. Kocham cię. Jak głupek. Ale kocham cię na tyle by zrobić dla ciebie wszystko... jeśli chcesz bym cię zostawił w spokoju... zrobię to bo ty tego chcesz... Pogodzę się z twoją decyzją.
Rzuciłam mu się w ramiona. Wszystko co mi powiedział było takie słodkie. Nie chciałam go wtedy puszczać. Czemu głupia nie chciałam go słuchać? Ale on coś do mnie czuje... a jak mu powiem że nie chcę z nim być zniszczę naszą przyjaźń... Jeśli się mnie o to spyta.. zgodzę się, spróbuję... może poczuję w trakcie coś do niego?
- Umówisz się ze mną na randkę?
- Ugh... No dobrze. Kiedy i o której?
- Nie chcesz już wracać do szkoły? - Kiwnęłam głową na ''nie'' - Jest... 14:37 to może o 16:30?
- Okej. Gdzie się spotykamy?
-Przyjdę o tej pod twój dom
- No dobrze. To ja lecę się szykować - Pocałowałam go w policzek i poleciałam na najwcześniejszy autobus.
*W domu*
Szybko otworzyłam drzwi i poleciałam do swojego pokoju. Nikogo nie było w domu więc najlepiej dla mnie. Wbiegłam do swojego pokoju jak piorun i otworzyłam szeroko szafę. W co by się ubrać? Hymm... Wiem! Ubrałam się szybko gdyż miałam już tylko godzinę do przyszykowania się, a miał zamiar zrobić sobie warkocza. Zrobiłam delikatnie, jak zawsze, makijaż i ruszyłam zrobić sobie fryzurę. Gdy byłam już gotowa usiadłam przed telewizorem i czekałam...
